dodaj wiadomość | newsletter | kontakt

Efekt Sztukmistrzów

Nowy cyrk zadomowił się w Lublinie na dobre. Jego przedstawiciele nie pojawiają się w mieście tylko z końcem lipca, kiedy trwa Carnaval Sztukmistrzów, ale odwiedzają je regularnie, żeby trenować, a niektórzy przeprowadzają się tu na stałe.

fot. Jakub Borkowski

Zapytaliśmy przedstawicieli nowego cyrku, co jest takiego w Lublinie, że są warto tu zamieszkać na stałe, jak odbierają Lublin i czym jest pojęcie nowego cyrku.

Jakub Szwed, Fundacja Sztukmistrze

Czy w Lublinie są dobre warunki, żeby trenować kuglarstwo?

My zamiast "kuglarstwa" używamy raczej szerszego pojęcia, jakim jest "nowy cyrk", o którym więcej możesz znaleźć na stronie kampanii informacyjno-promocyjnej #nowycyrk, którą realizowaliśmy w ubiegłym roku (http://sztukmistrze.pl/projekty/nowy-cyrk/).

W Lublinie mamy bardzo dobre warunki do rozwoju nowego cyrku na wielu płaszczyznach. Z jednej strony jest to działalność kulturalno-społeczna, w ramach której organizujemy szereg wydarzeń kulturalnych o tematyce nowocyrkowej, jak np. cykliczny wieczór artystyczny Variete Fundacji Sztukmistrze czy Ogólnopolski Konkurs Etiud Nowocyrkowych "Cyrkulacje" (http://sztukmistrze.pl/projekty/cyrkulacje/) oraz cykl zajęć warsztatowych dla dzieci, młodzieży i dorosłych – nasz najstarszy projekt otwartych warsztatów dla dorosłych i starszej młodzieży, czyli Akademia Sztukmistrzów (http://sztukmistrze.pl/warsztaty/akademia-2/), który trwa już od dziesięciu lat.

Z drugiej natomiast strony jest to szeroko zakrojona działalność artystyczno-treningowo-produkcyjna. Fundacja wspiera i pomaga przy produkcji różnorodnych przedsięwzięć artystycznych. Dysponujemy obecnie dwiema przestrzeniami, w których odbywają się próby i treningi, jedna znajduje się w Klubie Batalionu Dowodzenia Wielonarodowej Brygady (części polskiej) w Lublinie, drugą użycza nam Centrum Spotkania Kultur.

Sam fakt tego, że dysponujemy tymi przestrzeniami i udostępniamy je osobom chcącym rozwijać się w kierunku artystycznym jest czymś niezwykle atrakcyjnym dla artystów, ponieważ nigdzie indziej w Polsce nie mają takich możliwości, a jest to też rzadko spotykana sytuacja w Europie w ogóle.

To, że dysponujemy przestrzeniami, organizujemy wydarzenia, mamy silne i zainteresowane nowym cyrkiem środowisko oraz stale rozwijający się i poszukujący skład artystyczny uznałbym za najważniejsze powody, dla których osoby związane ze sztuką cyrkową zdecydowały się przeprowadzić do Lublina.

Mamy nadzieję też we współpracy z naszymi partnerami wystartować z oficjalnym programem rezydencyjnym dla artystów nowocyrkowych z kraju i zagranicy. Już kilka razy mieliśmy takich gości, ostatnio rezydowała u nas absolwentka Rotterdamskiego Codarts (http://www.codarts.nl/en/) specjalizująca się w maszcie chińskim, a w najbliższym czasie pojawią się u nas i poprowadzą warsztaty mistrzowskie artyści berlińskiego Omnivolant (http://www.fangstuhl.de/). Najprawdopodobniej przeprowadzi się też do nas wiosną kolejny absolwent Państwowej Szkoły Sztuki Cyrkowej.

Magdalena Kisała

Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Lublina, zachwyciło mnie miasto i ludzie, którzy w nim mieszkają. Już wtedy pomyślałam sobie, że mogłabym tu zamieszkać. Jednak głównym powodem była dostępność sal treningowych i możliwość rozwoju, nie tylko pod kątem pracy nad numerami, ale też organizacyjnym, co umożliwia mi współpraca z Fundacją Sztukmistrze. Mieszkam tu niecałe cztery miesiące i uważam to za najlepszą decyzję, jaką mogłam podjąć. Zostaję na pewno jeszcze na długi czas.

Nie spotkałam się z innym takim miejscem w Polsce. Fundacja bardzo mocno rozwinęła środowisko nowocyrkowe w Lublinie. Dzięki ich działaniom ludzie nie tylko mogą zobaczyć, że istnieje takie zjawisko jak nowy cyrk, ale mogą go też spróbować. Jest to forma aktywności dostępna dla każdego, jest tutaj tyle różnych dziedzin do wyboru, że każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie i przy tym dobrze się bawić, a przy okazji rozwijać swoje umiejętności i poznawać świetnych ludzi.

To, co najbardziej lubię w sztuce nowego cyrku, to brak ram i ograniczeń. Mogę połączyć moją pasję zarówno z podróżami, teatrem, tańcem, pedagogiką, a także organizacją wydarzeń i udziałem w różnych projektach. Zajmuję się cyrkiem, bo bardzo lubię się ruszać, a nie wyobrażam sobie życia bez stałej aktywności fizycznej. Jest to moja praca i pasja jednocześnie, zarabiam w ten sposób na życie, co uważam za wielkie szczęście.

Artur Perskawiec

Postanowiłem tu zamieszkać, ponieważ jest tu niesamowicie prężnie działająca Fundacja Sztukmistrze, która organizuje wiele wspaniałych inicjatyw, np. Akademia Sztukmistrzów, Variete, Warsztaty Master-Class z różnych dziedzin czy Festiwal Żelka. Te inicjatywy oraz dostęp do sal treningowych uczyniły Lublin najlepszym miejscem do rozwoju dla artysty cyrkowego w Polsce. Infrastruktura jest tu zdecydowanie najlepsza.

W Lublinie widać dobrą współpracę środowiska nowocyrkowego oraz władz miasta i instytucji kulturalnych. Dzięki temu nowy cyrk może rozwijać się tak szybko, a ludzie z całej Polski tu przyjeżdżają, aby wspólnie trenować i występować.

Nowy cyrk jest dla mnie możliwością wyrażenia się poprzez występ cyrkowy. Zajmuję się nim, ponieważ stwarza mi możliwość połączenia i wykorzystania wszystkiego, co potrafię na scenie. Jest też doskonałą możliwością do podróżowania i spotykania się z wieloma ciekawymi osobami.

Michał Szuper

Nowy cyrk jest pojęciem, które pojawiło się w moim słowniku dopiero po nawiązaniu kontaktów w środowisku sztukmistrzowym. Na początku uważałem, że jest to ogół artystycznych występów cyrkowych bez zwierząt, jednak jak się ostatnio okazało, byłem w błędzie. Definicja nowego cyrku jest dosyć płynna. Miesza się z cyrkiem współczesnym. Główne różnice między cyrkiem tradycyjnym to otwarte dzielenie się umiejętnościami i poszukiwanie nowych horyzontów.

Nowy cyrk jest moją pasją, pracą i przestrzenią do ekspresji własnego ja. Podczas występów mogę przekazywać ludziom różne wartości, a ucząc ludzi rozwijam też ich świadomość i mentalność, ponieważ sztuki cyrkowe rozwijają świadomość własnego ciała, samodyscyplinę, koordynację ruchową oraz umiejętność przezwyciężania własnych barier. Wszystko to jest dla mnie bardzo ważne ze względu na mój protagonistyczny charakter. Rozumiany w tym sensie nowy cyrk to obecnie całe moje życie.

Latem 2015 roku szukałem miejsca, gdzie mógłbym rozwijać swoje umiejętności. Byłem pewien, że zamieszkam we Wrocławiu, jednak dostałem propozycję od Jakuba Szweda, abym wystąpił w Lublinie podczas Nocy Ognia. Zgodziłem się, dzięki czemu miałem motywację do ukończenia mojej etiudy.

Po Nocy Ognia, która była dla mnie bardzo udana, wyruszyłem w ponad miesięczną podróż, aby występować na ulicy z tą etiudą. Odwiedziłem wtedy Sopot, Szczecin, Warszawę, Poznań, Darłowo, Berlin i Pragę. Był to dla mnie ciekawy, ekscytujący, ale także bardzo trudny okres, ponieważ poważny występ w trakcie Nocy Ognia oraz samodzielne występy uliczne robiłem po raz pierwszy i mimo że bardzo chciałem, to zawsze bałem się takich występów.

Na koniec sezonu, już w październiku, zawitałem ponownie do Lublina. Cały weekend występowałem pod kościołem św. Ducha, a ludzie często pytali się mnie "czy masz coś wspólnego ze Sztukmistrzami?". Wtedy nie miałem (śmiech). Jednak w niedzielę stało się coś magicznego. Pamiętam to jak dziś. Była piękna, kilkunastostopniowa pogoda. Spacerowałem po starówce, która mi się bardzo spodobała i kiedy przechodziłem przez Bramę Grodzką w stronę zamku, niespodziewanie poczułem takie bardzo silne i jasne uczucie, które mówiło mi, że chcę zamieszkać w Lublinie. Tak jakby Lublin mnie zasysał... Całkowicie nie pasowało to do moich planów, ale zaufałem temu uczuciu. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu  (śmiech).

W Lublinie są dwie sale treningowe, spora ilość regularnych zajęć, dużo inicjatyw, wspaniali pełni pasji ludzie, którzy żyją nowym cyrkiem oraz fantastyczna lubelska publiczność. Szukałem tego od dłuższego czasu i znalazłem właśnie tu. W Lublinie, mieście inspiracji.

Nowocyrkowy Lublin

Lublin staje się coraz lepszym miejscem do rozwoju nowego cyrku. Infrastruktura jest tu bardzo ważnym argumentem, ale wydaje się, że to energia miasta, a przede wszystkim ludzi np. z Fundacji Sztukmistrze, sprawia, że choćby w tym roku w Lublinie odbędzie się 40. Europejska Konwencja Żonglerska, czyli największe na świecie i najbardziej prestiżowe wydarzenie środowiska żonglerów amatorów-hobbystów, artystów nowego cyrku i artystów ulicy. Europejska tylko z nazwy, a tak naprawdę światowa, ponieważ każdego roku odwiedzają ją ludzie z całego globu ziemskiego.

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

źródło: lublin.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.