dodaj wiadomość | newsletter | kontakt

Watch Docs, czyli o tym, jak filmy zmieniają rzeczywistość

Wielkimi krokami zbliża się 15. edycja Objazdowego Festiwalu Filmowego Watch Docs. Prawa Człowieka w Filmie. Członkowie Stowarzyszenia Homo Faber po raz kolejny zaproszą mieszkańców Lublina do wspólnego oglądania, przeżywania i być dyskutowania o prawach człowieka, konfliktach i różnicach kulturowych.

W programie znalazło się kilkanaście krótko i długometrażowych obrazów. Będą też spotkania, dyskusje i wydarzenia towarzyszące. O szczegóły zapytaliśmy organizatorkę lubelskiej odsłony festiwalu – Jolantę Prochowicz.

Monika Zawada: – Zacznijmy banalnie. Film może zmienić rzeczywistość?

Jolanta Prochowicz: – Oczywiście, że tak. Myślę, że podobnie jak literatura i w ogóle szeroko rozumiana sztuka, filmy przestawiają i układają nam pewne rzeczy w głowach.

Ma aż taką siłę?

J.P.: – Filmy dokumentalne działają w szczególny sposób, bo bezpośrednio pokazują nam pojedyncze historie. Kiedy czytamy o abstrakcyjnych dla nas problemach w książkach czy nawet gazetach, trudno jest nam to utożsamiać z konkretnymi historiami. Dokumenty pokazuje ten indywidualny przypadek, z którym bardzo łatwo się zidentyfikować. Dobrze zrobione obrazy sprawiają, że cały czas podążamy za bohaterem, zaprzyjaźniamy się z nim. Po takiej przygodzie bardzo często wiele się dzieje w naszych głowach.

Prowadzi do działania?

J.P.: – Zdarza się, chociaż jednocześnie film nie wymusza na nas reakcji. Często np. boimy się dyskutować, przestrzeń publiczna jest drażliwa na pewne tematy. Oglądając film możemy się z nim zmierzyć w samotności, wewnątrz siebie. Dzięki temu można zostawić taką refleksję dla siebie - chociaż zachęcamy do debaty. Organizujemy takie dyskusje, podczas których jest możliwość, by się otworzyć, zadać pytanie. Można także podzielić się pewnymi wątpliwościami. Myślę, że to jest właśnie bardzo ważne w idei festiwalu filmowego – możemy swoje wnioski zostawić dla siebie i samodzielnie zmierzyć się z problemem, ale możemy też skonfrontować ten odbiór z innymi.

Pytanie, dlaczego Homo Faber zajmuje się organizacją festiwalu poświęconego prawom człowieka nie ma chyba sensu, bo zajmujecie się tą działką od lat. Ciekawi mnie jednak, dlaczego mówicie o tym akurat w taki sposób? Zaobserwowaliście jakąś skuteczność, która sprzyja kolejnej edycji tego wydarzenia?

J.P.: – Watch Docs to nasza tradycja, organizujemy te festiwale od wielu lat. Wydarzenie jest objazdowe i korzystamy z filmów, które są pokazywane w całej Polsce. W ubiegłym roku zdecydowaliśmy się jednak również na autorski Festiwal Kina Kobiet Demakijaż i to nam wyraźnie pokazało, że w ludziach jest potrzeba wspólnoty. Na Watchdocsach jest podobnie. Co roku pojawiają się stali widzowie, ale zawsze są też nowe osoby. Możemy się skonfrontować z ludźmi, dla których przecież pracujemy, posłuchać ich opinii, sprawdzić co myślą o sytuacji na świecie, bo filmy wyświetlane na festiwalu są aktualne. Nie mamy zbyt wielu okazji, by taką dyskusję wywołać, a to jest właśnie pierwszy krok, który często potem owocuje kolejnymi spotkaniami lub nawet projektami.

Dyskusji na jaki temat spodziewacie się w tym roku?

J.P.: – Będą to kwestie ukraińskie, bo sytuacja u naszych wschodnich sąsiadów stała się obecnie globalnym problemem. Po drugie bardzo wielu mieszkańców Ukrainy jest teraz z nami w Polsce i w Lublinie, więc tym bardziej ciekawi nas reakcja na te migracje. Staramy się to zauważać, a przede wszystkim chcemy o tym rozmawiać. Będziemy też dyskutować o problemach ukraińskiej mniejszości w Przemyślu. Od pewnego czasu Homo Faber pracuje z tą społecznością. Watch docsy to moment, w którym chcemy opowiedzieć o tych doświadczeniach, obejrzymy też filmy, które powstały w ramach projektu Przemyśl TO! Polska Lab. To trudne opowieści, chcemy, by zostały usłyszane.

Czyli po raz kolejny problem bardzo aktualny w kontekście sytuacji na świecie, ale i nawet debaty w naszym kraju.

J.P.: – Staramy się, by właśnie taki był przekaz. Pojawi się np. krótki film dotyczący muru między Stanami Zjednoczonymi, a Meksykiem. Bardzo rzadko też mierzymy się z kwestiami praw człowieka w kontekście medycyny. W tym roku pojawi się więc i taki wątek. Mamy teraz gorący czas wielu konfliktów i wyzwań, więc mogłoby się wydawać, że te filmy z konieczności nie będą nastrajać optymistycznie. Okazuje się, że nie musi tak być, bo wiele z tych obrazów w naprawdę pogodny sposób ukazuje poważne tematy. Będą też wydarzenia towarzyszące. Chcemy, by Watch Docs stał się świętem kina dokumentalnego, jednocześnie też okazją do zabawy przy ciekawej muzyce. Być może nawet nieoczywistej i niesłyszanej na co dzień.

Watch Docs nie jest w Lublinie nowością, bo w tym roku robicie już 15. edycję tego wydarzenia. Co z perspektywy Homo Faber zmieniło się w Lublinie, w kraju, ale i na świecie przez ten czas?

J.P.: – Na pewno inne są same festiwale, bo zmieniła się dostępność do filmów. Nie przychodzimy już tylko po to, by zobaczyć produkcję, której nigdzie obejrzeć się nie da. Festiwal zyskuje więc wartość przez te wspomniane wcześniej dyskusje. To jest ten czas, kiedy przychodzimy, by poradzić sobie z pewnymi problemami. Mierzymy się z kwestiami, które gdzieś tam nas uwierają. Ale i ogólnie w kraju i na świecie cały czas zmienia się rzeczywistość, więc i wyzwań jest więcej. Myślę, że ludzie bardzo przyzwyczaili się do pewnej stabilizacji i teraz może nam się z jakichś powodów wydawać, że ta stabilizacja się ogranicza lub nawet kończy. Pojawiają się problemy, których do tej pory nie mieliśmy. Przykładem mogą być zaogniające się konflikty tuż przy naszych granicach. Już nie jest tak, że one nas nie dotyczą, bo są gdzieś daleko i możemy je ignorować.

Pojawiają się też kwestie związane z prawami kobiet.

J.P.: – Kiedyś wydawało nam się, że jeśli walczymy o prawa kobiet, to już z poziomu pewnych zagwarantowanych, podstawowych praw. Teraz jednak okazuje się, że wypowiedzi polityków – na całym świecie – wskazują, iż z tymi prawami kobiet będzie gorzej niż do tej pory. Podczas festiwalu mamy chwilę, by się zatrzymać i pomyśleć, co chcemy z tym zrobić. Nasi widzowie, to z jednej strony osoby, które chcą się zaangażować, z drugiej strony, niektórzy szukają jedynie odpowiedzi na pewne pytania czy wiedzy. Myślę, że to dla nas bardzo ważny czas, być może nawet ważniejszy niż kiedykolwiek.

Ustalając program festiwalu musicie chyba działać według jakiegoś klucza. Jest tak, że z roku na rok te problemy i poruszane zagadnienia są inne, czy jednak widzicie dziedziny, które powracają lub nawet się pogłębiają?

J.P.: – Są pewne powtarzalne trendy i tematy filmów, które powtarzają się od kilku czy nawet kilkunastu lat. Konflikt w Syrii może być takim rozwijającym się przykładem. Działania zbrojne, zwłaszcza z krajach muzułmańskich, uchodźcy oraz problem terroryzmu, to kolejne działki. Ale jest też sporo nowości i wyzwań, których wcześniej nie mieliśmy, lub dopiero je zauważamy. Przygotowując festiwal zawsze jestem czymś zaskoczona. Pojawiają się filmy i wybierając je myślę sobie "o ciekawe, nie pomyślałam, żeby się tym zająć". To dla nas bardzo inspirujące, ale i przypomina nam, że nie specjalizujemy się we wszystkim i trzeba cały czas tę wiedzę pogłębiać.

Walka o prawa człowieka to bardzo trudna sprawa. Idea festiwalu filmowego to nie są konkretne działania, ale skłanianie do refleksji, która może się dopiero w te działania przerodzić. Organizacjom pozarządowym w ogóle trudno jest walczyć? Często macie mniej środków, mniej czasu, mniejszą siłę przebicia...

J.P.: – To trudna i specyficzna działka. Jesteśmy w momencie, w których chyba coraz mniej wierzymy w prawa człowieka. Do tej pory żyliśmy w rzeczywistości, gdzie pewne standardy uznawane były za oczywistość – mamy teraz w organizacji wrażenie, że ten czas dobiega końca. NGO-sy codziennie mierzą się z różnego rodzaju problemami i finanse wcale nie są najpoważniejszym z nich.

To znaczy?

J.P.: – Obserwujemy wzrost nieufności i niechęci do organizacji zajmujących się sprawami trudnymi. Z drugiej strony, otrzymujemy też dużo wsparcia od ludzi zaniepokojonych obecną sytuacją w Polsce, Europie i na świecie. Nasze społeczeństwo się coraz bardziej polaryzuje. Staramy się nie wchodzić w mentorski ton, ale być blisko pytań, które zadają nam ludzie, starać się wchodzić w dialog i zrozumieć drugą stronę. Bardzo często jest tak, że aby pokonać uprzedzenia i zamknięcie trzeba najpierw zdać sobie sprawę skąd się wzięły. Bardzo wierzymy w dyskusję. Watchdocsy są do niej świetną okazją.

Da się prowadzić jakieś konkretne działania?

J.P.: – Chodzimy do szkół, jeździmy z dzieciakami na "Wyprawki", tłumaczymy jak wygląda kwestia wielokulturowości. Warto, by już to najmłodsze pokolenie wiedziało, że kiedyś w Polsce żyli obok siebie przedstawiciele kilku ważnych religii i da się tak funkcjonować. Uczymy kilku wyrażeń w innych językach i potem dzieciaki mówią nam, że już wiedzą jak się zachować, gdy spotkają osobę, która inaczej się zachowuje, wyznaje inną religię czy kulturę.

Festiwal w Lublinie w dniach 17 - 20 marca w sali kinowej Centrum Kultury przy ul. Peowiaków 12. Udział jest bezpłatny. Szczegółowy harmonogram dostępny jest na stronie Stowarzyszenia Homo Faber.

---

Jolanta Prochowicz: 3xF tzn. filozofka, filolożka, feministka. Członkini Stowarzyszenia Homo Faber. Absolwentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na KUL-u. W organizacji pracuje w programie Film i odpowiada m.in. za promocję „Witamy w Lublinie 3”. Przygotowuje też Festiwal Filmowy Watch Docs. Prawa Człowieka w Filmie. W wolnym czasie czyta powieści, ogląda filmy i ćwiczy sztukę kulinarną - mat. ze strony hf.org.pl.

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

źródło: lublin.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.